Lilia świętego Jana Nepomucena

przez , 31.sty.2016, w mitologiapolska

Lilia świętego Jana Nepomucena

A zaczęło się od oburzenia… Publikacja Zofii Latanowicz „Zarys Historii Luchowa” wywołała kontrowersje, wątpliwości, a nawet sprzeciwy. Stwierdzono wprost, że zawiera ona nieścisłości historyczne i nieprawdopodobne hipotezy. Niektóre tezy zawarte w publikacji o Luchowie zbijał punkt po punkcie emerytowany nauczyciel historii i geografii Krzysztof Poznań. Przytoczymy tu te polemiczne twierdzenia pana Poznania, które dotyczyły kościoła, cmentarza i kapliczki. Nieprawdą jest, jak twierdzi Krzysztof Poznań, że przy likwidacji cmentarza szczątki ludzkie zakopano w miejscu, gdzie stanęła później kapliczka. Nieprawdą jest również, że usypano w tym miejscu kopiec i na nim postawiono kapliczkę. Historyk pokazał mi miejsce na cmentarzu parafialnym, gdzie pochowano szczątki ludzkie z cmentarza luchowskiego.

IMG_3286-20160131-082323

Ale może od początku. W miejscu, gdzie stoi kapliczka wznosiło się wzgórze morenowe (najwyższe w Luchowie) o wysokości 106,3 m.n.p.m., na którym wzniesiono kościółek drewniany, być może już w II połowie XIV wieku. Kościółek, jak sądzą mieszkańcy Luchowa był pod wezwaniem bardzo popularnego wówczas świętego Jana Nepomucena. Potwierdzeniem tej tezy mogłaby być kapliczka, postawiona w miejscu zniszczonego kościoła, w której znajduje się rzeźba tego świętego. Podobną drogę przeszedł kościół św. Anny w Łobżenicy usytuowany także na wzgórzu (św. Anny), także otoczony cmentarzem, po likwidacji którego postawiono w miejscu gdzie stał figurę św. Anny. Po nitce do kłębka – temu rozumowaniu logiki nie sposób odmówić. Nauczyciel historii twierdzi ponadto, że w średniowieczu wiele kościołów budowano na wzgórzach, a nie jak twierdzi autorka publikacji o Luchowie, w zapadłych dolinach. Wg Zofii Latanowicz kościółek miał się znajdować w miejscu, gdzie dziś rozlewa się niewielkie jezioro Popówek. Mają o tym świadczyć pale wystające przy brzegu ponad lustro wody. O jeszcze innym usytuowaniu kościoła wspomina pan Antoni Kotarak. Według niego miejsce to wyznaczają szczątki fundamentów ze śladami okopcenia, znajdujące się nad Popówkiem. Między panami Krzysztofem Poznaniem, a Antonim Kotarakiem wywiązała się ciekawa dyskusja, która zakończyła się pod kapliczką św. Jana Nepomucena, gdyż w sprawie historii tej kapliczki obaj panowie zdanie mieli wspólne.

IMG_3287-20160131-082337

A więc jak wynika z tradycji katolickich cmentarze w dawnych wiekach sytuowano wokół kościoła i tam chowano zmarłych. Dokładnie nie wiadomo kiedy runął kościół. Być może było to dwa wieki temu. Mieszkańcy Luchowa opowiadają legendę jakoby miał utonąć w jeziorze, które swą nazwę Popówek wzięło od słowa pop, czyli po staropolsku ksiądz. W każdej legendzie może znajdować się ziarno prawdy historycznej – twierdzi Krzysztof Poznań. Dlatego nie wyklucza, że jakieś elementy tej budowli mogły się ze wzgórza zsunąć do jeziora.
Piach ze wzgórza zaczęli wywozić Niemcy podczas okupacji do powstającego ośrodka wypoczynkowego KDF „Kraft Durch Freude” czyli po polsku „siła przez radość”, przeznaczonego tylko dla Niemców . Resztę wywiozły władze już po wojnie na budowę drogi. Wzmiankę więc o tym, że lotnicy angielscy uwięzieni w Górce Klasztornej, znajdowali w wywożonym na tzw. Berlinki piachu szczątki ludzkie (czaszki i piszczele) uznać należy za legendę. Natomiast po środku wzgórza twierdzą zgodnie panowie Poznań i Kotarak odkryto dół w kształcie kwadratu, w którym znaleziono szczątki ludzkie i zwierzęce (końskie?). Historyk wysnuwa hipotezę, że mogła być to krypta w posadzce kościoła, w której pochowano być może któregoś z właścicieli Luchowa. Dwór stał po drugiej stronie drogi, mniej więcej w miejscu, gdzie dziś stoi budynek szkoły, który także przed spaleniem go przez Rosjan był dworkiem. I to było centrum Luchowa: wzniesienie z kościołem i cmentarzem, zapewne także z plebanią w pobliżu, oraz dworem, kuźnią i lazaretem.
Po likwidacji resztek kościoła i cmentarza na wzniesieniu – wtedy jeszcze wysokim – pobudowano kapliczkę z czerwonej cegły, a w niej umieszczono rzeźbę świętego Jana Nepomucena, kapłana i męczennika, patrona dobrej spowiedzi. W ręku święty dzierżył białą lilię, lub palmę męczeńską – atrybut świętego. Kiedy to się stało naprawdę nie wiadomo. Być może na początku XIX wieku. Mieszkańcy Luchowa twierdzą, że kapliczka strzeże ich przed złem od niepamiętnych czasów.
Był rok 1941. Pod kapliczkę przyjechało autem terenowym dwóch Niemców, którzy podłożyli pod nią ładunek wybuchowy i po podpaleniu lontu, uciekli. Wybuch nastąpił, gdy auto było już w drodze powrotnej. Całą akcję widziała przez okno swego domu, stojącego w pobliżu, rodzina państwa Kotaraków. Wybuch wstrząsnął wzgórzem, a powietrze zadrżało od unoszącego się pyłu i ceglanych resztek budowli. Powstało niewielkie gruzowisko, na którym mieszkańcy Luchowa znaleźli figurę świętego Jana Nepomucena niemal nienaruszoną. Brakowało tylko dłoni, w której święty trzymał swój atrybut – palmę męczeńską. Figurę zabrał i przechowywał pieczołowicie przez cały okres okupacji, aż do wyzwolenia pan Wieczorek.
Kapliczkę odbudowano po wojnie w 1946, w kształcie podobnym do zniszczonej. Wewnątrz ustawiono ocalałą figurkę świętego Jana Nepomucena, ale już bez białej lilii, której nie udało się odnaleźć. I tak jest chyba dobrze. Święty świadczy o tym, że podczas kataklizmu wojennego ginęli nie tylko ludzie, ale cierpieli także święci, dzieląc los ludzi, z którymi ten los i wiara ojców powiązał ich na dobre i na złe.
Szkoda tylko, że święci nie umieją mówić. Albo chociaż szeptać… Przystawilibyśmy ucho do figury i posłuchali jak mówią do nas wieki, jakże często okryte zwiewną pajęczyną tajemnicy…

skanowanie0004-20160131-082438

Opis zdjęć
1. Krzysztof Poznań rekonstruuje wydarzenia związane z likwidacją cmentarza w Luchowie
2. Panowie Krzysztof Poznań i Antoni Kotarak dyskutują o historii Luchowa
3. Rekonstrukcja pamięciowa przedwojennej kapliczki w Luchowie autorstwa Zofii Latanowicz


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...