Czyńcie sobie ziemię poddaną…

przez , 08.lut.2016, w bardzosubiektywnerecenzje

Czyńcie sobie ziemię poddaną…

 

Kocham zwierzęta bardziej niż ludzi, bo chociaż panuje wśród zwierząt walka o byt i jedne zjadają inne, to na pewno zwierzęta nie są hipokrytami. Naprawdę zakłamanie to cecha czysto ludzka. Nie dobroć, której nie ma, nie rozum, który często wodzi na manowce, bo po prostu jest nieużywany, nie miłość, którą mamy wyłącznie dla siebie, a hipokryzja odróżnia człowieka od zwierząt. Kto jest wolny od zakłamania, musi przyznać, że nasi bracia mniejsi, lepsi są od nas pod względem moralnym właśnie o ten mały szczegół charakteru człowieka.

Pojawił się na Fb filmik ilustrujący w jaki sposób człowiek czyni sobie ziemię poddaną. Cytat pochodzi z Biblii, którą stworzyły prymitywne koczownicze plemiona pustynne ok. 2000 lat p.n.e. po to, by uzasadnić swoje zbrodnie. Fenomen efektu biblijnego trwa do dziś, chociaż ludzkość triumfalnie i z dumą wkroczyła w XXI stulecie, stulecie po wieku „zdobycia Kosmosu”. Rzekomy nakaz Boga  „Czyńcie sobie ziemię poddaną” trafia i dziś do wielu milionów ludzi i usprawiedliwia ich brak wrażliwości na cierpienie, na krzywdę, na bestialstwo. Filmik pokazywał w jaki sposób przemysł spożywczy z małych (trzydziestocentymetrowych) prosiąt robi szynki, wrzucając je do żywcem do wrzątku. W ogóle hodowla zwierząt przeznaczonych dla przemysłu spożywczego przekracza wszelką możliwą do zaakceptowania formę. Człowiek wrażliwy znając te fakty, musi się do nich odnieść negatywnie. Tylko prymitywny i bezmyślny osobnik może akceptować metody hodowli i uboju (także rytualnego) zwierząt. I nie chodzi tu o to, by wszyscy ludzie byli wegetarianami. Bardzo szanuję wegetarian, ale piszę ten artykuł po to, by ludzie jedzący mięso postarali się chociaż o to, by nie stosowano najbardziej drastycznych form mordowania zwierząt. Wiem, że dobrej śmierci nie ma, ale to nie znaczy, by bestialstwo wobec zwierząt było akceptowane.

Filmik, o którym mowa zniknął z Facebooka. Biznes się wściekł zapewne. Pewnie, lepiej żeby ludzie nie znali prawdy. Po co mają się czuć mordercami, jedząc mięso, skoro i tak na  sposoby pozyskiwania pysznych i wspaniałych produktów mięsnych nie maja żadnego wpływu?

Jest piękna książka profesora Zbigniewa Kuchowicza pt. „Obyczaje staropolskie”, pięknie i ze znawstwem napisana. Czytałam ją w latach siedemdziesiątych i fascynowałam się treściami tam zawartymi. Dziś patrzę na to trochę inaczej i wcale nie zastanawia mnie fakt, że jedyną rzeczą jaką dziś pamiętam z tej książki, to sposób w jaki nasi przodkowie piekli drób. Otóż piekli go żywcem, a ochładzając w trakcie pieczenia mózg, osiągali efekt, że upieczony kogut na półmisku podskakiwał, co wprawiało w niezwykle dobry nastrój biesiadujących. Śmiechu było co niemiara a i dobrą zabawą godzi się człowiekowi czas swój umilić.

A teraz zadam pytanie za tysiąc złotych. Kto lubi czerninę? Wielu. Czy ci, którzy zajadają się smaczną zupą wiedzą jak pozyskuje się krew potrzebną do jej przyrządzenia? Otóż kaczce lub gęsi gospodyni (tak, zwykle to robi kobieta niesłusznie podejrzewana o wrażliwość i delikatność) na żywca robi dziurkę w głowie, by spuścić krew. E tam, po co w ogóle o tym mówić, skoro nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie tego bólu, który ptak doświadcza i nawet o tym nie myśli. No bo właściwie po co używać rozumu? Skoro można bezpiecznie i łatwo żyć bez niego? Przecież to Pan Bóg kazał czynić sobie ziemię poddaną…


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...