MOJE MISTERIUM

przez , 28.mar.2016, w wyboricena

MOJE MISTERIUM

ZDRADA
Kłania się przed dostojnym Kajfaszem jeszcze pewny siebie. Mimo wyrazu pogardy na czarnobrodej twarzy arcykapłana, roztacza przed oczyma własnej duszy słodkie owoce zdrady i podłości. Tak myśli. Biedny człowiek. Wyniosły Kajfasz rzuca mu niedbale trzos pod nogi. Mały, podły, skulony w swej małości prawą ręką czyni znaki na czole, ustach i piersi na znak szacunku. Lewa wysuwa się spod szaty i wydłuża ze zgrabiałą dłonią w pożądaniu bezwarunkowym i rzeczywistym jak ciało. Zakrzywione palce chwytają zdobycz i chowają za pazuchę. Symbol wszelkiej zdrady i upodlenia. Wziął na siebie całą nędzę ludzkiej natury. Samobójca, którego nie pożałował nikt…

PRZED SĄDEM
- Cóż to jest prawda? – zapytał filozoficznie Piłat. Jeszcze nie zrozumiał, jeszcze nie pojął podłej gry sanhedrynu. I usiłował go ocalić. Bo widział w nim wędrownego nauczyciela z garstką wiernych uczniów. Lecz padło groźne słowo „król” i „nie mamy króla, lecz cesarza”. Piłat nie miał ochoty zawisnąć na krzyżu zamiast Jezusa. Piłat chciał żyć i rządzić, więc musiał uznać swoją bezsilność wobec podstępu i zdrady. Pomyślał tylko, że okrutna śmierć nie wybiera. Nagle dopada winnych i niewinnych. I pomyślał, że jednak ma szczęście, będąc po drugiej stronie… Po stronie wydającej wyroki…

ŚMIECH
A u Heroda gwarno, wesoło. Wino. Kobiety. Gdy ujrzano Jezusa, poproszono o cud. Ale cuda nie pojawiają się ni stąd ni zowąd. Żeby był cud musi być pokora. Jezus stał nieruchomo zapatrzony w dal gdzieś poza horyzont. Śmiech obił mu się o uszy jak pusty dźwięk. Tam, gdzieś w dali, z daleka od małych ludzi czekały rzeczy wielkie, których ten świat nigdy nie zrozumie. Marzyciel ośmieszony. Wyższy ponad śmiech i ponad prostotę świata.

WERONIKA
Kobiety kochały Jezusa. Miłością jakąś nieziemską, nietutejszą, która nie da się zranić ani pokonać. To one go rozumiały w swej kobiecej intuicji. To one wiedziały to, czego nie mogli zrozumieć uczniowie. Marta i Maria, Maria Magdalena i inne. I Weronika od świętego oblicza. Dołączyła na samym końcu. Przez dobroć. Przez współczucie. Znalazła wielkość.

MATKA
Spojrzenie w oczy, które mówi wszystko. Syn ukochany, największa miłość jej życia w hańbie i poniżeniu. Matka nie płacze, nie szlocha. W jej twarzy widać dumę i ta duma pomaga mu, dodaje sił i blasku. Nikt tego nie widzi. Tylko oni dwoje w królewskim spojrzeniu na dnie ziemskiego piekła.

UPADEK
Tu upadł po raz trzeci… Twarzą w błoto. Dłoń konwulsyjnie zaciska się w pięść zbierając piasek i resztki traw. Zaklejone łzami, potem i krwią powieki usiłują podnieść się z trudem. Drgający i niewyraźny obraz blisko oczu – rozpoznaje – to ciężkie caligae legionisty. Ktoś chwyta go za szatę na plecach i stawia na nogi lekko jak pusty worek. Jezus chwieje się. Lecz kondukt rusza. Musi iść, nie licząc upadków…

KRZYŻ
Zrozpaczony krzyk rozcina powietrze i milknie równie nagle, jak się pojawił. Głuche stukanie młota. Gwoździe bolą bardziej niż cokolwiek do tej pory. Już stawiają wysoko. Ponad ziemię. Już niedługo. Już za chwilę przyjdzie ukojenie. Być może nikt do tej pory i przez wieki później tak nie pożądał śmierci jak on…

IMG_4641-20160328-115441


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...