slowaiobrazy

* * *

przez , 13.gru.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Każde zwierzę ma prawo do szacunku, a każdy człowiek ma obowiązek do szacunku!

AIMG_1166

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 13.gru.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Dlaczego jestem tak mała, że nie mieszczę się w sobie?

angIMG_2312zxc

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 09.gru.2014, w slowaiobrazy

*  *  *

Najwięcej wrogów ma prawda

aIMG_2781m

Zostaw komentarz więcej...

O sobie…

przez , 23.lis.2014, w slowaiobrazy

O sobie…

Nie jestem kamieniem milowym.

Nie chcę być kamieniem granicznym.

Na pewno nie nadaję się na kamień węgielny.

Kamień nagrobny też ze mnie żaden.

Moim zadaniem jest być kamykiem w bucie…

angIMG_7188b

Zostaw komentarz więcej...

Dla Polaków do przemyślenia

przez , 23.lis.2014, w slowaiobrazy

Dla Polaków do przemyślenia

Mądry człowiek i mądry naród wyciąga wnioski ze swoich porażek. A jakie to powinny być wnioski? Przede wszystkim dobrze poznać wrogów i nie odmawiać im dobrych cech. A potem od własnych wrogów nauczyć się tego, co w nich najlepsze. To jedyna droga, by ich pokonać.

AngelnIMG_3581

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 23.lis.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Jasne jest, że wszyscy wolą tego, który głaszcze, niż tego który kłuje. Chociaż kłucie, np. zastrzykiem może prowadzić do wyzdrowienia, a zagłaskać można nawet na śmierć!

angIMG_7057

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 16.lis.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Jasne! Tak jasne, że aż ciemnieje w oczach!

angAngelsIMG_6974

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 16.lis.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Efemeryczne kwiaty nie mają wyboru. Ich nasionami miota wiatr, każąc rosnąć w towarzystwie milczących i wiecznych murów, których nie można przebić – nawet głową…

a10682426_482604721881045_1405797662787641308_o

Zostaw komentarz więcej...

Pozdrawiam

przez , 23.paź.2014, w slowaiobrazy

Pozdrawiam

W dobie sms-ów , fejsbuka, tweetera, mediów elektronicznych i miliardów komentarzy, w epoce masowej (naprawdę masowej) komunikacji, gdzie każdy może publicznie wypowiedzieć swoje zdanie o ludziach i zjawiskach, często w sposób zgoła niecenzuralny, o zachowaniu podstawowych form grzecznościowych nie wspomnę, swoistą karierę zrobiło słowo pozdrawiam. Kiedy jeszcze pisano listy, a więc w epoce mocno archaicznej, tradycyjnym czyli archaicznym sposobem, słowo to umieszczano zwykle na końcu w listach do rodziny, przyjaciół i krewnych z dalekich wojaży, czy też bliższych małoojczyźnianych stron, jako że komunikacja w przestrzeni realnej (nie wirtualnej) także stała na dużo niższym poziomie. A więc pisał syn do matki z wojska list pełen synowskiego oddania i miłości, kończąc nieodmiennym pozdrawiam, co oznaczało wówczas po prostu życzenia zdrowia (ja nie kłamię), a nie połamania nóg, jak obecnie. Pisał więc chłopak do dziewczyny i pytał czy o nim jeszcze pamięta i wkładał sentymentalny płatek róży na znak miłości. I pozdrawiał całym zakochanym sercem, bo kiedyś też zakochanie było jeszcze możliwe, a nie tylko seks. Listów było wiele, że listonosz z pełną torbą po miasteczku chodził i ludzie witali go z uśmiechem, bo spodziewali się, że cos miłego od drogiej osoby przyniesie. Dziś ludzie patrzą na listonosza co najmniej obojętnie. Dlaczego? Bo spodziewają się, że przyniesie wezwanie do zapłaty, rachunek nie do zapłacenia i co najgorsze wiadomość od komornika. Ale wracając do słowa „pozdrawiam”. Jak to właściwie jest, że znajduje się ono na końcu każdego niezbyt przyjemnego zdania, które przesyłamy do osoby nielubianej, nieszanowanej i wrogiej? I co ono oznacza w takim przypadku? Ano ja myślę, że właśnie połamania nóg! I to w dosłownym, a nie żartobliwym tych słów znaczeniu. Dziś przecież mamy być ludzmi asertywnymi, umiejącymi wypowiedzieć własne zdanie i zdeklarować się jasno w kwestii… no właśnie … W jakiej kwestii? Czy naprawdę istotnej? I czy szybkie zakłamane „pozdrawiam” nie ma charakteru lewego sierpowego po prawym prostym?

AngelsIMG_1684

Zostaw komentarz więcej...

* * *

przez , 19.paź.2014, w slowaiobrazy

*   *   *

Po nakarmieniu kota wypuściłam go na jesienny spacer i usiadłam z kawą przed komputerem. Z pasji czytania stron fejsbukowych na temat „co tam panie w polityce”, zbudził mnie dziwny hałas. Szamotanie się jakoweś czy tłuczenie o ściany. Wyszłam z pokoju na klatkę schodową, którą oświetlał blask słońca wpadający przez ogromne okno z otwartym lufcikiem. Po klatce fruwała nieprzytomna ze strachu żółto-zielona sikorka, tłukąc się o boazerię i szyby. Gdy mnie zobaczyła, lęk, uwięzionej, drobnej, ptasiej duszy dał się poznać przez paniczny i klaustrofobiczny odlot w kierunku szyby, w którą uderzyła zapewne boleśnie. Po czym smignęła w dół klatki, rozpaczliwie szukając wyjścia. Sikorka uwięziona. Dobrze, że nie na zawsze. Odsunęłam firanę z okna na klatce i szeroko otworzyłam jedno wielkie skrzydło. Co było dalej nie wiem, bo dyskretnie schowałam się z powrotem w pokoju. Gdy skończyłam czytać kolejne karty, zadzwonił ktoś do drzwi. Idąc otworzyć rozejrzałam się po mieszkaniu. Sikorki nie było. Wybrała wolność.

Angels10504814_439156749559176_9141509201681241170_o

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...